Hamilton odrzuca twierdzenia, że nierówności są nie do zniesienia: Mam 42 lata i moje plecy są w porządku

X/Ferrari
Nawierzchnia toru w Austin co roku jest jednym z głównych tematów podczas Grand Prix Stanów Zjednoczonych. W tym sezonie Max Verstappen ponownie przoduje w krytyce asfaltu, który, jak twierdzi, zmusza kierowców do przyjmowania środków przeciwbólowych. Ale, jak ze wszystkim w życiu, zdania są podzielone.
Lewis Hamilton zakwestionował twierdzenia Maxa Verstappena i Lando Norrisa. Jeden z weteranów Formuły 1, którego plecy przez lata mocno ucierpiały w kokpicie, powiedział, że nie ma żadnych zastrzeżeń do jakości asfaltu w Austin.
Podczas gdy Verstappen nasilał krytykę przed weekendem i w jego trakcie, przyznając nawet, że jazda sztywnym bolidem po wyboistych torach przysporzyła mu problemów zdrowotnych, Hamilton stwierdził, że niemal nie odczuwał nierówności w Teksasie. Lewis poszedł jeszcze dalej, mówiąc, że podoba mu się nierówna nawierzchnia amerykańskiego toru.
„Jest wyboiście, ale myślę, że jest w porządku. Nie miałem żadnych problemów z nierównościami” – powiedział siedmiokrotny mistrz świata. „Osobiście lubię nierówności. Uważam, że dodają torowi charakteru”.
„Uwielbiam to wyzwanie, bo czujesz, że bolid się rusza i musisz korygować jego tor jazdy. W idealnym świecie tor byłby równy, ale wtedy brakowałoby mu charakteru. To właśnie daje temu torowi coś więcej” – powiedział Hamilton.
To wyraźnie kontrastuje z tym, co słyszeliśmy od Maxa Verstappena i innych kierowców w ten weekend. Oczywiście każdy ma inną budowę ciała i inne predyspozycje genetyczne. W tym przypadku jednak jedna strona przekonuje, że nawierzchnia toru wymaga natychmiastowej naprawy, podczas gdy drugiej się ona podoba. „Na podstawie badań mojego kręgosłupa mogę powiedzieć, że jego dolny odcinek nie wygląda najlepiej” – powiedział Verstappen, który później przyznał, że wspomaga się lekami.
Hamilton twierdzi jednak, że nie ma takiego problemu. „Sam układ toru już jest świetny. Nierówności dają mu coś więcej” – kontynuował Lewis.
„Zakręt numer 1 (gdzie znajdowała się jedna z najbardziej uciążliwych nierówności na torze – przyp. red.) w ogóle nie stanowi dla nas problemu. Zakręty numer 19 i 9 są trochę wyboiste, ale wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji” – podkreślił Hamilton.
„Nie uważam, żeby było źle. Ludzie narzekają, a ja mam 42 lata i moje plecy są w porządku” – dodał.