Colapinto nie przejmuje się komentarzami Clarksona: Tak naprawdę go nie znam

Martin Trenkler
Argentyńscy kibice znów byli w miniony weekend tematem dyskusji. Tym razem jednak debatę wywołał nie manewr Franco Colapinto czy któregoś z jego rywali, lecz Jeremy Clarkson. Legenda brytyjskiej telewizji i wielki fan Formuły 1 oraz Alpine doświadczył toksycznych zachowań argentyńskich kibiców na długo przed rywalami Franco.
Program Top Gear Clarksona miał nieprzyjemne doświadczenia w tym południowoamerykańskim kraju w 2014 roku, kiedy ekipa BBC kręciła odcinek specjalny w Patagonii – jedną z najbardziej spektakularnych przygód legendarnego telewizyjnego trio. Ekipa musiała dosłownie uciekać z kraju, gdy Argentyńczycy nabrali przekonania, że tablica rejestracyjna samochodu Jeremy’ego nawiązuje do wojny o Falklandy.
To właśnie te doświadczenia skłoniły Jeremy’ego do zażartowania z Colapinto w Austin. „Franco dostał karę przesunięcia na starcie za to, że jest Argentyńczykiem. Prawdopodobnie. Cóż, ja bym mu za to taką dał” – powiedział Jeremy w rozmowie ze Sky w Austin.
Oczywiście był to żart, ale Argentyńczykom nie odpowiada taki rodzaj humoru i wywołał on falę krytyki, którą niepotrzebnie podsycił menedżment Colapinto. „Komentarze Jeremy’ego Clarksona na temat narodowości Franco były całkowicie niedopuszczalne. W Formule 1 nie ma miejsca na takie uwagi, niezależnie od tego, kto je wygłasza i czy mają być żartem” – oświadczył menedżer Colapinto, Jamie Campbell-Walter.
Zrządzeniem losu Jeremy stał się jednym ze znanych kibiców Alpine, którego fabryka w Enstone znajduje się niedaleko jego farmy. Clarkson kilkakrotnie odwiedzał zespół, a nawet postawił piwo każdemu pracownikowi po tym, jak Esteban Ocon stanął na podium Grand Prix Monako 2023. Również w Austin on i producent Andy Wilman byli gośćmi Flavio Briatore w motorhome’ie Alpine. Jeremy z pewnością jest kibicem Alpine, a zatem także Colapinto.
Na szczęście, w przeciwieństwie do swojego menedżmentu, Franco postanowił nie wychylać się – to rozsądna decyzja, biorąc pod uwagę popularność Jeremy’ego w Alpine (obecnie de facto brytyjskim zespole).
„Oczywiście nie ma to nic wspólnego z zespołem. Udzielił wywiadu we własnym imieniu, nie ma to żadnego związku z zespołem. Myślę, że on zawsze tak sobie żartuje. Tak naprawdę go nie znam, ale tak mi powiedziano” – powiedział Colapinto mediom w strefie mieszanej.
„Nie widziałem zbyt wiele z tego, co powiedział, ale słyszałem, że Jamie [Campbell-Walter, menedżer Colapinto] zamieścił coś w mediach społecznościowych” – kontynuował argentyński kierowca.
„Chyba po prostu trzeba spróbować skupić się na sobie. Staram się poprawić sytuację. Oczywiście wymaga to pomocy wielu osób, nie tylko mojej. Zobaczymy, jak to się skończy, ale tak, chyba nie wygląda to najlepiej” – dodał Colapinto.