Mekies przyznaje, że inne zespoły są zainteresowane silnikami Red Bulla

Getty Images/RB Content Pool
O ile Williams i Aston Martin należą do rozczarowań sezonu 2026, o tyle jednostka napędowa Red Bull Powertrains jest z pewnością jedną z jego najprzyjemniejszych niespodzianek. Nikt nie wątpił, że Red Bull potrafi zbudować dobry samochód nawet bez Adriana Neweya, ale opracowanie własnego silnika to zupełnie inne wyzwanie. Zespół z Milton Keynes sprostał jednak i temu zadaniu.
Projekt zainicjowany przez byłego szefa zespołu Christiana Hornera zdał egzamin. Red Bull wypadł najlepiej w porównaniu silników spalinowych. Analiza telemetrii z Austin pokazuje również, że spośród wszystkich dostawców to właśnie Red Bull jest najbliżej Mercedesa.
Nie umknęło to uwadze rywali, a w tym tygodniu pojawiły się spekulacje, że niektóre zespoły wyraziły zainteresowanie jednostkami napędowymi Red Bull Powertrains. Szef ekipy Laurent Mekies wykluczył jednak taki scenariusz, wyjaśniając, że zakład w Milton Keynes nie ma jeszcze możliwości zaopatrywania więcej niż dwóch zespołów.
„Osiągi naszego silnika zapewniły nam sporo pozytywnego rozgłosu, o który nie zabiegaliśmy, a to oczywiście przyciągnęło uwagę wielu zespołów” – powiedział szef Red Bulla z dumnym uśmiechem.
„Czy prowadzimy z kimkolwiek poważne rozmowy na temat dostarczania jednostek kolejnemu zespołowi? Nie, uważamy, że nie jesteśmy na to gotowi. Czy to niezmienne stanowisko na najbliższe pięć lat? Nie, bo nie wiem, co wydarzy się w ciągu najbliższych pięciu lat” – kontynuował Mekies.
„Wciąż mamy mnóstwo pracy nad poprawą jednostki napędowej, dopracowaniem jej integracji z samochodem i osiągnięciem poziomu czołowych rywali. Dopiero wtedy będziemy mogli rozważyć dostarczanie jednostek innemu zespołowi poza Racing Bulls. Przez mniej więcej najbliższy rok nic się nie zmieni” – dodał Mekies.
Aston Martin będzie kontynuował współpracę z Hondą
Dyskusja ta toczy się wśród kolejnych pytań o przyszłość współpracy Astona Martina z Hondą. Japoński producent był zupełnie nieprzygotowany do powrotu do Formuły 1. Do Austin wraz z zespołem przyjechał również jego szef Adrian Newey, który podczas spotkań z mediami musiał zmierzyć się z lawiną pytań o Hondę.
W ubiegłym tygodniu wizytę w Sakurze złożył również właściciel zespołu Lawrence Stroll, co wzbudziło duże zainteresowanie tematem jego rozmów z kierownictwem Hondy. Kiedy jednak Mekiesa oraz szefa operacji torowych Astona Martina, Mike’a Kracka, zapytano o możliwość współpracy Astona Martina z Red Bull Powertrains, obaj wyglądali na zaskoczonych.
„Mogę tylko powiedzieć, że mamy wieloletniego partnera, którym jest Honda. Przy okazji, w ten weekend zaliczyła swój 500. wyścig. I myślę, że nadal będziemy razem, kiedy odniesiemy nasze pierwsze wspólne zwycięstwo” – stanowczo stwierdził Krack.
Spekulacje zapoczątkował felieton dziennikarza BBC Andrew Bensona, który przed weekendem w Austin napisał: „W F1 powszechnie wiadomo, że właściciel Astona Martina Lawrence Stroll na początku tego roku rozważał możliwość rozstania z Hondą, zanim zdecydował się kontynuować współpracę po trudnym początku sezonu”.
Spekulacje te szybko jednak ucichły. Przynajmniej na sezon 2027 nie dojdzie do zmiany dostawcy silników.