Leclerc mówi wprost: Lewis spisał się świetnie, ja nie

X/Ferrari
Kierowcy Ferrari nadal toczą niezwykle wyrównaną walkę. Obaj mieli w tym sezonie swoje problemy, a w klasyfikacji mistrzostw dzieli ich obecnie zaledwie dziewięć punktów. Charles Leclerc i Lewis Hamilton prezentowali bardzo zbliżone tempo również w kwalifikacjach w Meksyku. Zadecydowały drobne różnice, ale tym razem górą był siedmiokrotny mistrz świata.
Nieznacznym faworytem był Leclerc. Praktycznie przez cały weekend był odrobinę szybszy. Lewisowi przeszkodził też problem techniczny w drugim treningu. Kiedy jednak przyszło co do czego, to siedmiokrotny mistrz świata ostatecznie spisał się nieco lepiej.
Sam Leclerc nie próbował tego ukrywać po kwalifikacjach. „Ja nie wykonałem dobrej pracy, a Lewis spisał się świetnie. To takie proste” – powiedział monakijski kierowca po kwalifikacjach.
„Niestety znów bardzo trudno było doprowadzić opony do odpowiedniego okna pracy. Miałem z tym problemy. W Q3 wreszcie przejechałem okrążenie wyjazdowe bez przeszkód, ale zupełnie źle przewidziałem, jak zachowa się samochód, i po prostu miałem trudności” – dodał.
Na konferencji prasowej po wyścigu powiedział, że „może być zły tylko na siebie”. Przed niedzielnym wyścigiem jest jednak drobny powód do optymizmu. Jego zespołowy kolega miał problemy w Q2 i musiał wykorzystać kolejny nowy komplet miękkich opon. Leclerc wystartuje z czystej strony toru i powinien też mieć do dyspozycji nowy komplet miękkich opon.
Z drugiej strony jest też jeden poważny problem. Zdaniem wielu kierowców w niedzielę należy spodziewać się wyścigu bez większych emocji. „Myślę, że tempo jest dobre. Samochód dobrze się prowadzi i tak było już od pierwszego treningu. Uważam więc, że mamy dobre tempo wyścigowe, ale wątpię, by jutro doszło do jakiegokolwiek wyprzedzania” – powiedział Leclerc.
„Próbowałem częściej w drugim treningu i jest to po prostu bardzo trudne, bo tryb wyprzedzania niewiele daje. Myślę więc, że niezależnie od tego, jaka będzie kolejność po trzecim zakręcie, później bardzo trudno będzie wyprzedzać. Szkoda zatem, że ostatecznie nie wykonałem swojego zadania wtedy, gdy miało to znaczenie” – dodał Charles.