Leclerc rozwścieczył kibiców Ferrari i Hamiltona: Zasłużyłem na karę

X/Ferrari
Ferrari zmarnowało kolejną szansę na zwycięstwo. Tym razem jednak wina leżała nie po stronie zespołu, lecz jego kierowców, którzy znów wdali się w pojedynek, zamiast współpracować i spróbować wywalczyć dublet dla od dawna cierpiących tifosi. Charles Leclerc przyznaje, że przesadził na pierwszym okrążeniu.
Dyrekcja wyścigu ostrzegła kierowców w sobotę, że będzie bardzo surowo traktować wszelkie przypadki ścinania zakrętów w pierwszym sektorze. Jeśli kierowca pojechałby na skróty i utrzymał pozycję, nie tracąc przy tym dystansu do rywali, a nawet go zyskując, zostałoby to uznane za uzyskanie nieuczciwej przewagi.
Właśnie za to karę otrzymał Charles Leclerc. „Kara? Kara była bez wątpienia zasłużona” — przyznał Monakijczyk, który przed czwartym zakrętem zahamował tak późno, że nie miał najmniejszych szans zmieścić się między białymi liniami. „Natomiast to, czy powinno to być pięć, czy dziesięć sekund, jest kwestią, której musimy się przyjrzeć i zrozumieć, co sędziowie wzięli pod uwagę”.
„Obaj nie zmieściliśmy się w zakręcie” — zaznaczył jednak kierowca urodzony w Monako. Sędziowie uwzględnili ten fakt i wskazali go jako powód nałożenia łagodniejszej, pięciosekundowej kary. „Ewidentnie obaj zahamowaliśmy za późno. Nie byłem już w stanie pokonać zakrętu, więc go ściąłem”.
Hamilton przez niemal całą pozostałą część Grand Prix nie krył złości z powodu wydarzeń z pierwszego okrążenia. Kierowcy uzgodnili, że takie incydenty powinny być surowo karane. Leclerc, ścinając zakręt, zyskał znaczną przewagę — dzięki jeździe w czystym powietrzu potencjalnie wartą więcej niż pięć sekund.
„Początkowo zamierzałem oddać pozycję Lewisowi, ale niestety za nami był Max, który następnie znalazł się między nami” — wyjaśnił Leclerc. „Zapytałem o to przez radio, ale uznaliśmy, że sytuacja nie jest na tyle jednoznaczna, żebym miał spaść na trzecie miejsce, więc pozostaliśmy na prowadzeniu”.
Współpraca kierowców Ferrari jest w tym sezonie częstym tematem dyskusji. Czy nie mogli lepiej współpracować przynajmniej teraz, gdy żaden z nich nie walczy już o tytuł? Czy nie ustalili wewnętrznego planu na wypadek, gdyby obaj znaleźli się na czele? „W pierwszym i drugim zakręcie było miejsce, a kiedy walczę o zwycięstwo, zawsze będę próbował je wykorzystać. W czwartym i piątym zahamowałem najpóźniej, jak tylko mogłem. Podejrzewam, że Lewis zrobił to samo i obaj nie zmieściliśmy się w zakręcie”.
„Jestem pewien, że te pierwsze okrążenia zdecydowanie nie przypadły Lewisowi do gustu. Porozmawiamy o tym” — obiecał na zakończenie.