Hamilton: Ferrari musi coś zrobić w sprawie Leclerca. Inaczej to będzie się powtarzać

X/Ferrari
Kierownictwo Ferrari od dawna nie ingerowało w pojedynki swoich kierowców, choć Hamilton od miesięcy ostrzegał, że niechęć do wprowadzenia jasnych zasad pozbawia Scuderię lepszych wyników. Grand Prix Meksyku może jednak okazać się kroplą, która przepełni czarę goryczy. Hamilton po raz kolejny ostrzegł, że w zespole nic się nie zmieni, dopóki jego szefowie nie zainterweniują.
Ferrari świetnie wystartowało, a Hamilton i Leclerc jako pierwsi dojechali do pierwszego zakrętu. Początkowe 800 metrów nie mogło ułożyć się lepiej, ale co za dużo, to niezdrowo. W kolejnych zakrętach Scuderia sama pozbawiła się szans na zwycięstwo. Hamilton spadł na trzecie miejsce, za późniejszego zwycięzcę Maxa Verstappena, a Charles Leclerc otrzymał karę za ścięcie toru.
„Niestety, przegraliśmy wyścig w dwóch pierwszych zakrętach. Szkoda, bo gdybyśmy współpracowali jako zespół, bez problemu mogli zająć w tym wyścigu pierwsze i drugie miejsce” – powiedział Lewis Hamilton, oceniając niedzielny występ.
W ostatnich miesiącach kilkakrotnie zdarzało się, że kierowcy Ferrari nie tylko sobie nie pomagali, ale wręcz wzajemnie sobie przeszkadzali. Dochodziło do tego nawet wtedy, gdy jechali z różnymi strategiami. Dopiero teraz miało to jednak naprawdę poważne konsekwencje.
„To znów coś, o czym wspominałem już wcześniej. Walka z zespołowym partnerem jest w porządku, dopóki nie odbywa się kosztem punktów zespołu i jego szans na jak najlepszy wynik. Ostatecznie zespół musi być najważniejszy. A dziś straciliśmy zwycięstwo dla zespołu. Dziś straciliśmy punkty. Straciłem drugie miejsce w klasyfikacji zespołowej i naprawdę wielka szkoda” – kontynuował Hamilton.
Po wyścigu zespół powinien był świętować dublet. Zamiast tego po raz kolejny zmierzy się z krytyką, na którą Vasseur narzekał przez cały rok, i to nie tylko ze strony włoskich mediów. „To dotyka tak wielu ludzi w fabryce. Na szczęście mimo wszystko zdobyliśmy punkty, więc możemy utrzymać drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Ale to odbija się na ludziach, którzy wkładają w to mnóstwo ciężkiej pracy, oraz na tifosi”.
W tym miejscu moglibyśmy przypomnieć Hamiltonowi kilka pojedynków z jego własnej przeszłości, gdy starcie z zespołowym partnerem kosztowało ekipę punkty. Grand Prix Hiszpanii 2016 i pierwsze zwycięstwo Verstappena to tylko jeden z przykładów.
Hamilton przyznaje, że takie błędy mogą się czasem zdarzyć, ale w Ferrari było ich zbyt wiele. „Myślę, że najważniejsze, o czym trzeba pamiętać – i być może ta świadomość przychodzi z wiekiem – jest to, że każda decyzja podjęta w samochodzie wpływa na wszystkich ludzi pracujących na zapleczu całego zespołu. Współpraca jest więc częścią naszej pracy, a także obowiązkiem zapisanym w kontrakcie. Musimy działać jako zespół, co dziś bez problemu mogliśmy zrobić. Dlatego przykro patrzeć, jak przegrywamy w taki sposób”.
„I to będzie się powtarzać, jeśli nie zostaną podjęte działania i nie odbędzie się naprawdę dogłębna, poważna rozmowa” – powiedział o podejściu Leclerca. „Takie sytuacje nie powinny więc zdarzać się w przyszłości”.
„Oczywiście w przeszłości toczyłem zacięte pojedynki z zespołowymi partnerami i nie zawsze da się wszystko zrobić jak należy, ale w dziewięciu przypadkach na dziesięć powinniśmy być w stanie to osiągnąć. Myślę więc, że omówimy to we własnym gronie i mam nadzieję, że odbędziemy kilka dobrych rozmów. Na pewno nie będzie łatwo, ale trzeba to zrobić” – powiedział, spodziewając się trudnych dyskusji.