Antonelli czuje presję walki o tytuł: Nie jestem tak spokojny jak zwykle

X/Mercedes
Kimi Antonelli potrzebuje już bardzo niewiele, by zapewnić sobie tytuł mistrza świata. Właściwie nie musi zdobyć ani jednego punktu, jeśli ani Lewis Hamilton, ani George Russell nie wygra niedzielnego wyścigu. Młody kierowca Srebrnych Strzał przyznał jednak po kwalifikacjach, że nie czuł się w pełni swobodnie.
Antonelli nie zaprezentował w kwalifikacjach formy, jakiej można było się po nim spodziewać. Do pole position i zespołowego kolegi George’a Russella zabrakło mu niemal dwóch dziesiątych sekundy, przez co zajął dopiero piąte miejsce. Choć w niedzielę awansuje o jedną pozycję po uwzględnieniu kary Verstappena, to podium byłoby idealnym miejscem do świętowania tytułu.
„W Q3 trudno było mi dobrze wyczuć opony. Po prostu brakowało mi pewności siebie” – przyznał Kimi Antonelli po kwalifikacjach, podczas których nerwy związane z walką o tytuł już dawały mu się we znaki. „Byłem trochę spięty, nie będę kłamał. To było słabe okrążenie, popełniłem sporo błędów w różnych miejscach. Mimo wszystko mam czwarte pole startowe, a jutro wciąż jest o co walczyć”.
Kierowca Mercedesa zmaga się nie tylko z nerwami, lecz także z infekcją wirusową, po której nie wrócił jeszcze do pełni sił. „Szczerze mówiąc, to nie jest najłatwiejszy weekend. Zdecydowanie nadal nie czuję się w stu procentach zdrowy. Dużo mówi się o tym, co może się wydarzyć” – przyznał 20-latek z Bolonii.
„Zdecydowanie jestem trochę bardziej spięty niż zwykle. Na pewno nie czuję się tak swobodnie, ale postaram się dobrze wyspać tej nocy i skupić na jutrze” – dodał uspokajająco.