Max uszkodził samochód na odłamkach – mówi Mekies

Getty Images / Red Bull Content Pool
Po drugim miejscu w Baku i zwycięstwach w Malezji oraz Singapurze Red Bull przyjechał do Austin zdeterminowany, by odnieść trzecie zwycięstwo z rzędu. Zespołowi zabrakło jednak tej kluczowej jednej lub dwóch dziesiątych sekundy w decydujących momentach, a Max Verstappen przegrał nie tylko z Mercedesem, lecz także z Ferrari. Zdaniem szefa zespołu Laurenta Mekiesa w niedzielę nie zobaczyliśmy jednak prawdziwego tempa RB22.
Red Bull zmagał się podczas wyścigu z szeregiem problemów. Kierowcy znów słabo wystartowali, radio szwankowało, a mechanicy mieli trudności podczas pit stopów. Według Laurenta Mekiesa nie były to jednak jedyne kłopoty, które uniemożliwiły bolidowi z czerwonym bykiem pokazanie w niedzielę pełni potencjału.
Być może pamiętacie, że na początku wyścigu Max Verstappen zgłaszał, iż coś najwyraźniej utknęło pod jego bolidem. Okazało się, że miał rację. „Bolid Maksa najechał na jakieś odłamki w okolicach ósmego okrążenia i doznał uszkodzeń” – powiedział Mekies po wyścigu.
„Do tego mieliśmy kilka problemów, które zaburzyły balans, przez co tempo spadło, degradacja opon wzrosła, a Max nie był w stanie utrzymać drugiego miejsca” – dodał francuski inżynier.
Wobec poprawek wprowadzonych przez Ferrari i postępów Mercedesa, który uczył się wyciskać maksimum ze swojego nowego pakietu, mogłoby się wydawać, że Red Bull nieco się cofnął. Mekies uważa jednak, że nie powinniśmy dać się zwieść pozorom. Choć zespół był niezadowolony z wyniku niedzielnego wyścigu, tempo bolidu ograniczało wiele czynników, na które kierowcy nie mieli pełnego wpływu.
„Można śmiało powiedzieć, że mimo 12. podium w tym sezonie, wywalczonego dzięki trzeciemu miejscu Maksa, opuszczamy Austin nie w pełni usatysfakcjonowani” – przyznał Mekies. „Straciliśmy dziś nieco z naszej przewagi i nie sądzę, byśmy mieli wystarczające tempo, aby walczyć z Kimim, który pojechał bardzo dobry wyścig, więc należą mu się gratulacje”.
Problemów nie uniknął również drugi kierowca Red Bulla, Isack Hadjar. Ponownie stracił pozycje na starcie, miał kłopoty z radiem i był niezadowolony ze swojej strategii, choć była ona podobna do strategii Kimiego Antonellego. „W przypadku Isacka sytuacja wyglądała podobnie” – kontynuował Mekies.
„Jego wyścig ucierpiał przez start, a następnie przez kilka problemów w jego trakcie. Po raz kolejny starty nie były idealne, ale zespół pracuje nad tym, byśmy mieli narzędzia pozwalające rozwiązać ten problem w przyszłości” – powiedział szef Red Bulla.
„To była trudna niedziela, ale przyjmujemy to podium ze świadomością, że nie wykorzystaliśmy dziś w pełni potencjału bolidu. Wyciągniemy wnioski z tego weekendu, by w przyszłym tygodniu w Meksyku wrócić silniejsi. Mimo wszystko awansowaliśmy już na trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów, a Max traci teraz zaledwie sześć punktów do drugiego miejsca w klasyfikacji kierowców” – zakończył Mekies optymistycznym akcentem.