Wolff nie potrafi wyjaśnić, dlaczego różnica między Russellem a Antonellim jest tak duża

Mercedes
Podczas gdy Kimi Antonelli może świętować w Meksyku swój pierwszy tytuł, jego zespołowy partner George Russell może tego samego dnia spaść na piąte miejsce w klasyfikacji. To wcale nie jest mało prawdopodobne: wystarczy, że powtórzą się dokładnie wyniki z Austin. Problemy Russella zaczynają już niepokoić także kierownictwo zespołu.
Niezależnie od tego, jak oceniamy relacje między Charles’em Leclerkiem a Lewisem Hamiltonem oraz sposób, w jaki Ferrari nimi zarządza, faktem pozostaje, że włoski zespół ma zdecydowanie najbardziej wyrównany duet kierowców w stawce. Daje mu to dużą przewagę w walce o co najmniej drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów.
Problemy Oscara Piastriego, George’a Russella i Isacka Hadjara – który radzi sobie znacznie lepiej od poprzedników, ale wciąż za słabo, by Red Bull zmniejszył stratę do Ferrari choćby do 100 punktów – uwypuklają tegoroczną tendencję: nowe przepisy z pewnością nie odpowiadają wszystkim kierowcom czołowych zespołów. Ponownie było to widać w Austin, gdzie Antonelli zdecydowanie wyprzedził Russella, Norris Piastriego, a Verstappen Hadjara, podczas gdy Leclerca i Hamiltona na mecie dzieliło zaledwie 5,5 sekundy.
Po wyścigu z tym faktem skonfrontowano również Toto Wolffa, pytając go wprost, czy 54-sekundowa różnica między kierowcami Mercedesa w Austin wynikała z fenomenalnej jazdy Antonellego, czy z problemów Russella. „Myślę, że z jednego i drugiego” – odpowiedział szef Mercedesa.
„Jeśli chodzi o Kimiego, najważniejsze jest dla mnie to, że był to jego najlepszy dotychczasowy wyścig. Startował na gorszych oponach i przez cały czas miał wszystko pod kontrolą. To był wyścig godny mistrza, który jeszcze mistrzem nie jest, ale pojechał wyjątkowo” – kontynuował Wolff.
„Dlatego uważam, że wycisnął z samochodu więcej, niż ten teoretycznie pozwalał. Może to trochę mocne stwierdzenie, ale sądzę, że jego styl jazdy po prostu idealnie pasuje do tego auta. Widzieliśmy to we wczorajszych kwalifikacjach, gdzie na ostatnim okrążeniu mógł urwać jeszcze półtorej lub dwie dziesiąte sekundy” – dodał Austriak.
Nastroje i atmosfera po drugiej stronie garażu nie mogłyby jednak bardziej się różnić. Podczas gdy Kimi Antonelli prezentuje życiową formę i stoi u progu swojego największego sukcesu, George Russell przechodzi jeden z najtrudniejszych okresów w karierze. „George miał ogromne problemy i moim zdaniem wynika to z tego, że tak trudno trafić w okno pracy tego samochodu. W Q2 był mniej więcej tam, gdzie powinien. Q3 nie wyszło – powiedział, że bierze to na siebie” – kontynuował Wolff.
„A dzisiaj w wyścigu, sam nie wiem. Utknęliśmy za Piastrim. To wydaje się trochę niesprawiedliwe – dlaczego nie udało mu się go wyprzedzić, skoro ma taki sam silnik, tak samo odzyskuje energię elektryczną i tak samo ją wykorzystuje” – dodał szef Mercedesa.
Toto nie ma jednak wątpliwości, że istnieje wyjaśnienie tej sytuacji i że Russell może wrócić do formy pozwalającej wygrywać, choć obecnie nikt zdaje się nie wiedzieć, jak do tego doprowadzić. „Po drugiej stronie garażu mamy przecież George’a, kierowcę o mistrzowskich umiejętnościach. Mamy kogoś, komu niczego nie brakuje, ale kto nie może się zgrać z samochodem” – powiedział Wolff.
„Musimy ustalić, dlaczego tak się dzieje, bo nie zadowala nas sytuacja, w której po jednej stronie garażu ktoś dokonuje cudów, a po drugiej kierowca, mimo wszystkich swoich umiejętności, nie jest w stanie wydobyć potencjału samochodu” – dodał szef Mercedesa.