Hamilton sugeruje, że najlepsze dopiero przed nim: To nowy początek

X/Ferrari
Po niemal dwóch latach w Ferrari Lewis Hamilton wreszcie wywalczył swoje pierwsze pole position w barwach tego zespołu i jest przekonany, że z pewnością nie będzie ono ostatnim. Jak mówi, Grand Prix Meksyku może być kolejnym ważnym kamieniem milowym w jego karierze. Hamilton mówi o początku zupełnie nowego rozdziału swojej kariery wyścigowej.
Tylko czterech kierowców w historii Formuły 1 zdobyło pole position w starszym wieku niż Lewis Hamilton: Giuseppe Farina, Juan Manuel Fangio, Jack Brabham oraz Mario Andretti podczas Grand Prix Włoch w 1982 roku. Hamilton awansował na piąte miejsce w tym zestawieniu w wieku 41 lat, dziewięciu miesięcy i 25 dni.
„Czuję, że to początek czegoś nowego w moim życiu” – powiedział Lewis Hamilton, pełen entuzjazmu i energii, by kontynuować walkę o mistrzostwo świata także w sezonie 2027. „Wciąż jestem w F1, radzę sobie tak dobrze i walczę z otaczającymi mnie dwudziestolatkami… Czuję się świetnie fizycznie i psychicznie, a to dzięki mojej rodzinie i kibicom. Meksyk to miejsce nowych początków”.
Kibice Ferrari zasługują na nagrodę po latach oczekiwania. Mocna końcówka sezonu i sukces Hamiltona mogą dać im powody, by z nadzieją patrzeć w przyszłość. „Pierwsze pole position w Ferrari… Rany, od razu wracam wspomnieniami do oglądania Michaela [Schumachera], gdy zdobywał dla Ferrari te wszystkie pole position i zwycięstwa. To coś naprawdę, naprawdę wyjątkowego”.
Występy Hamiltona i Alonso również można uznać za wyjątkowe. Rywalizują na tym samym torze z kierowcami o połowę od nich młodszymi. Kimi Antonelli nie ma jeszcze nawet 21 lat, a w niedzielę prawdopodobnie będzie świętował mistrzostwo świata.
„Dla chcącego nic trudnego! U każdego z nas wszystko tkwi w głowie. Możecie odczuwać różne bóle i dolegliwości, ja na szczęście ich nie mam. Ta miłość nie zgasła. Budzę się każdego dnia z myślą o tym, śnię o tym” – powiedział o swoich największych ambicjach.
Hamilton: Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio zdobyłem pole position!
Ferrari ma za sobą trudne lato. Jego kierowcy musieli zmagać się nie tylko ze spadkiem formy, ale też ze stopniowo gasnącą nadzieją, że wreszcie może to być ich rok. Po wyścigu w Barcelonie wszyscy byli pełni optymizmu.
„Po prostu nie przestawaliśmy wierzyć, że pewnego dnia wrócimy do pierwszego rzędu i na pierwsze pole startowe” – kontynuował Hamilton po zdobyciu 105. pole position i wyśrubowaniu własnego rekordu. „To było naprawdę czyste okrążenie. Potrzebowałem go, bo Charles był o trzy dziesiąte sekundy przede mną. Wiedziałem jednak, w których miejscach mogę się poprawić”.
Dotyczyło to szczególnie drugiego sektora. Na swoim pierwszym szybkim okrążeniu w Q3 nie trafił tam w wierzchołek zakrętu i stracił czas, ale ostatecznie udało mu się złożyć wszystko w całość. „Chyba minęło już sporo czasu, odkąd ostatnio siedziałem w tym miejscu. Naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatnio zdobyłem pole position!” – przyznał kierowca urodzony w Stevenage.

„Szczerze mówiąc, przez cały weekend wiedziałem, że mam tempo na pole position, ale te sesje przebiegały w kratkę. Oczywiście Charles był bardzo, bardzo szybki. Myślę, że kluczem jest doprowadzenie opon do właściwego okna pracy” – powiedział Hamilton. Leclerc przyznał po kwalifikacjach, że jego okrążenia przygotowawcze nie były do końca takie, jak powinny.
Druga strona pole position
Start z pole position w Meksyku zwykle ma swoje dobre i złe strony, ponieważ do pierwszego zakrętu jest aż 830 metrów. Kierowcy jadący z tyłu mogą skorzystać z cienia aerodynamicznego i łatwiej niż na innych torach objąć prowadzenie. Ferrari ma jednak asa w rękawie: dobre starty i mniejszą turbosprężarkę, która powinna pomóc w rzadszym powietrzu.
„Do pierwszego zakrętu jest bardzo daleko. Chyba nigdy nie startowałem tutaj z pole position. Myślę, że pozostali mają nowe opony na start, ale zdobycie tutaj pole position to coś wyjątkowego. Wspaniale jest być tu, w Meksyku, a 105 [pole position] to liczba, która mi się podoba” – powiedział z uśmiechem.