Na ostatnim okrążeniu ledwo widziałem tor – przyznaje świeżo upieczony mistrz świata Antonelli

X/Mercedes
Kimi Antonelli będzie potrzebował czasu, by w pełni uświadomić sobie skalę swojego niesamowitego osiągnięcia. Nie oznacza to jednak, że pierwszy mistrzowski tytuł go nie poruszył. Antonelli kilkukrotnie nie potrafił opanować emocji, po raz pierwszy jeszcze w kokpicie, w końcówce Grand Prix.
Gdybyśmy chcieli wypisać wszystkie rekordy Kimiego Antonellego ze słowem „najmłodszy”, zapełnilibyśmy co najmniej sześć kartek. W niespełna dwa lata kierowca urodzony w Bolonii dokonał czegoś niesamowitego.
Nie mógł świętować mistrzowskiego tytułu w lepszym towarzystwie. Na podium stanęli z nim dwaj najlepsi kierowcy obecnego pokolenia, Lewis Hamilton i Max Verstappen, którzy unieśli go w ramionach.

„Na pewno oprawię to zdjęcie i postawię je w domu, bo to po prostu niesamowita chwila” – powiedział Kimi Antonelli. „Do tego zobaczyć tyle szacunku ze strony dwóch niesamowitych kierowców, którzy zapisali się w historii tego sportu, to naprawdę coś wyjątkowego. Ta chwila pozostanie [w mojej pamięci] i zawsze będę ją wspominał. Na pewno oprawię to zdjęcie i powieszę je na ścianie w domu, żeby dobrze je widzieć za każdym razem, gdy będę wchodził do środka”.
Dla wielu kibiców koronacja Antonellego była już niemal formalnością. George Russell i Lewis Hamilton wciąż mieli matematyczne szanse na tytuł, ale były one znikome. Antonelli doskonale o tym wiedział, a mimo to myśli o mistrzostwie kierowców nadal mu ciążyły.
„W Austin byłem znacznie bardziej agresywny, znacznie bardziej skupiony na tym, co dzieje się tu i teraz, natomiast tutaj, w Meksyku, podczas kwalifikacji byłem nieco bardziej spięty. Nie jechałem też z taką intensywnością” – przyznał świeżo koronowany mistrz. „Pod tym względem zdecydowanie nie było łatwo. Ale teraz wreszcie przypieczętowaliśmy tytuł i możemy cieszyć się resztą sezonu”.
W niedzielę jego zdenerwowanie było wyraźnie widoczne. „Na starcie byłem bardzo ostrożny i zostawiałem dużo miejsca. Chyba jechałem zdecydowanie zbyt zachowawczo. Potem jednak zobaczyłem, że mam tempo, zwłaszcza podczas pierwszego stintu. Wiedziałem, że będziemy w walce, bo tempo na używanych oponach było bardzo dobre. Ale potem, oczywiście, czerwona flaga sprawiła, że wszystko niejako zaczęło się od nowa”.


















Antonelli uświadomił sobie, że nie musi powstrzymywać się w walce. Wyprzedził Charles’a Leclerca w pierwszym zakręcie, zostawiając kierowcy Ferrari niewiele miejsca. „W tamtym momencie pomyślałem: «Wiesz co? Po prostu zacznę bardziej ryzykować». Miałem szansę zyskać kilka pozycji, a ten manewr na Charles’u był kluczowy, by stanąć na podium”.
„Potem starałem się trzymać blisko aż do końca, a ostatni stint dał mi mnóstwo frajdy. Myślę, że cała nasza trójka mieściła się w dwóch sekundach i wszyscy cisnęliśmy. Trudno było po prostu wyprzedzać, ale walka była bardzo intensywna i sprawiała dużo przyjemności” – kontynuowała nowa gwiazda Formuły 1.
Antonelli przekroczył linię mety cztery sekundy za Maksem Verstappenem. „Na ostatnim okrążeniu po prostu odpuściłem, bo nie widziałem już toru. Ogarniały mnie emocje i powiedziałem sobie: «Zwolnię, bo inaczej się tu rozbiję!». Dobrze było po prostu dojechać do mety”.
„Już płakałem. Nie widziałem wyraźnie tego, co przede mną. Przez łzy jakoś dostrzegałem dwa Ferrari, więc było to coś wyjątkowego. W tamtej chwili przez głowę przemknęło mi mnóstwo wspomnień, od kartingu aż po ten moment. To było wyjątkowe ostatnie okrążenie, a gdy przekroczyłem linię mety, zdecydowanie dałem upust wszystkim emocjom, bo właśnie spełniałem jedno ze swoich największych marzeń” – powiedział Antonelli.
Kierowca Srebrnych Strzał odbierze mistrzowskie trofeum 11 grudnia w Szanghaju. Dopiero wtedy oficjalnie zostanie mistrzem świata.