Hamilton o mentalności Leclerca: Albo wygram ja, albo żaden z nas

X/Ferrari
Grand Prix Meksyku mogło okazać się ważnym punktem zwrotnym w relacjach między Charles’em Leclerkiem a Lewisem Hamiltonem, a być może także w podejściu Ferrari do zarządzania swoimi kierowcami. W niedzielę Monakijczyk znów walczył z zespołowym partnerem tak, jakby zależały od tego losy świata. Wygląda na to, że kosztowało to Ferrari zwycięstwo.
Hamilton postanowił zabrać głos po wyścigu. Nie był ani agresywny, ani krytyczny. Zamiast tego, zgodnie ze swoim zwyczajem, starał się zachować daleko idącą dyplomację i polityczną poprawność. Wykorzystał jednak fakt, że po wyścigu to po jego stronie była racja. To Leclerc (po raz kolejny) popełnił w niedzielę błąd, a Hamilton postanowił obszernie omówić ten temat w wywiadach.
Zapytany, czy na decyzje Leclerca na torze może negatywnie wpływać fakt, że nie jest przyzwyczajony do walki z zespołowym partnerem o zwycięstwa, Hamilton przedstawił obszerną analizę psychologiczną Monakijczyka.
„Zanim dołączyłem do tego zespołu, kiedy byłem w Mercedesie, widziałem w kilku wyścigach, jak Charles i Carlos raz po raz walczyli ze sobą tak zaciekle, że kierowca przed nimi po prostu odjeżdżał, choć mieli tempo pozwalające wygrać” – powiedział Hamilton po niedzielnym wyścigu.
„Ale czym innym jest taka sytuacja, gdy jedziecie na czwartym i piątym miejscu, a czym innym, gdy zajmujecie pierwsze i drugie i tracicie zwycięstwo. To istotna różnica” – podkreślił Lewis.
„On ma 28 lat, więc nie sądzę, by była to kwestia wieku. Myślę, że chodzi o mentalność. To takie podejście: «Wszystko albo nic. Albo ja wygram, albo żaden z nas»”. „Nie powinno tak być. Powinniśmy dążyć do zdobycia dubletu” – powiedział Hamilton.
Nie ulega wątpliwości, że Leclerc potrafi przesadzić w walce ze swoimi zespołowymi partnerami. Co zaskakujące, nie prowadzi to jednak do kolizji. W Ferrari panowała zacięta rywalizacja również wtedy, gdy dla zespołu jeździli Carlos Sainz i Sebastian Vettel. Mimo to Charles miał tylko jedną poważną kolizję z zespołowym partnerem – w Brazylii w 2019 roku.
Jednak chęć pokonania kierowcy z drugiej strony garażu okazała się w Meksyku niezwykle kosztowna zarówno dla Leclerca, jak i Ferrari. „Wiecie, na Silverstone mogłem zaatakować go jak kamikadze, wyeliminować go z wyścigu i pozbawić nas zwycięstwa, ale zamiast tego był dublet. Chyba zdobyliśmy dublet. Czy to były pierwsze i trzecie miejsce, pierwsze i trzecie, czy dublet? Nieważne” – wspominał Hamilton.
„Cieszę się, że zespół mógł tego doświadczyć, ale mam nadzieję, że w przyszłości będziemy pracować nad poprawą naszej sytuacji i współpracy” – dodał z nadzieją siedmiokrotny mistrz świata.