W padoku coraz głośniej o odejściu Lawsona. „Nie otrzymałem żadnych zapewnień” – mówi kierowca

Getty Images/RB Content Pool
Liam Lawson ma za sobą kolejny znakomity weekend. Mimo dyskwalifikacji, do której doszło nie z jego winy, i startu z alei serwisowej dowiózł swojego VCARB-a na siódmym miejscu, w czym pomogła mu seria kar dla rywali. Nie daje zespołowi żadnych powodów, by z niego zrezygnować. A jednak za kulisami coraz częściej mówi się, że Red Bull nie ma dla niego miejsca w przyszłości.
Nawet bez uwzględnienia kar Lawson finiszował na bardzo dobrym dziewiątym miejscu. Owszem, bolid Racing Bulls jest znakomity i bezsprzecznie najlepszy w środku stawki, ale regularność Lawsona robi równie duże wrażenie jak osiągi jego samochodu.
Liam ma obecnie na koncie 83 punkty – o 45 więcej niż jego zespołowy kolega Arvid Lindblad. Mimo tych imponujących liczb jego przyszłość wciąż budzi poważne wątpliwości. Coraz powszechniejsze jest przekonanie, że w przyszłym roku zastąpi go młody Bułgar Nikola Tsolov. Sam Liam nie ukrywa tej niepewności.
„Staram się jak mogę. W każdy weekend próbuję wycisnąć maksimum” – powiedział przygaszony Lawson w rozmowie ze Sky po niedzielnym wyścigu.
„W Meksyku dałem z siebie wszystko. Na ten moment z pewnością nie mam żadnych gwarancji [na przyszły rok]. To trudny sport. Naprawdę nie wiem, co jeszcze mogę teraz powiedzieć” – dodał Lawson.
Głos w tej sprawie zabrali również jego szefowie. Dyrektor generalny zespołu Peter Bayer jasno dał do zrozumienia, że Liam nie ma żadnych gwarancji. Wręcz przeciwnie. Zapytany, czy Nowozelandczyk udowodnił swoją wartość, odpowiedział: „Taka jest powszechna opinia w padoku”.
„Jednocześnie naszą rolą, jako lidera w rozwijaniu talentów w Formule 1, jest ciągłe wprowadzanie nowych kierowców. Wprowadziliśmy do Formuły 1 już 22 kierowców, w tym Sebastiana Vettela, Maksa Verstappena i innych” – powiedział Bayer, wyraźnie wskazując, ku jakiej decyzji skłaniają się Red Bull i Racing Bulls.
„Dlatego mówię, że ostatecznie decyzja należy do Alana. A on dokona właściwego wyboru dla zespołu. Rozmawialiśmy o tym krótko w sobotę” – dodał Bayer.




