Ralf Schumacher: Hamilton za bardzo obrósł w piórka. Zachowuje się jak Al Capone

Andrea Catalini/Ferrari
Lewis Hamilton przez całe Grand Prix Meksyku wracał do swojego pojedynku z Charles’em Leclerkiem. Krytykował zespołowego partnera i zarzucał FIA, że ukarała go zbyt łagodnie. Te komunikaty radiowe rozwścieczyły Ralfa Schumachera, który porównał Hamiltona do amerykańskiego gangstera Ala Capone.
Siedmiokrotny mistrz świata wezwał w niedzielę do poważnych rozmów o obecnej sytuacji w Ferrari i zasadach rywalizacji między kierowcami zespołu. Skrytykował Charles’a Leclerca za lekkomyślną jazdę i egoistyczne podejście, przez które Scuderia straciła szansę na dublet. Jego złość było wyraźnie słychać podczas przerwy spowodowanej czerwoną flagą. „Mamy problemy. Wielkie, wielkie problemy”.
Zdaniem Ralfa Schumachera Hamilton zaczyna przekraczać granice. „Lewis Hamilton godził się z tym, że jeśli Charles Leclerc nie przejedzie przez trawę, dojdzie do zderzenia. To świadome działanie. Ale nie mam z tym problemu, bo to sytuacja wyścigowa, w której nikt nie chce oddać pozycji” – powiedział w podcaście Backstage Boxengasse.
„Mam natomiast problem z całą awanturą, która nastąpiła później” – kontynuował były kierowca. „Domaganie się przez radio kary dla zespołowego partnera – takich rzeczy po prostu się nie robi. A potem przemawianie niczym Al Capone i grożenie, że »będziemy mieli wielkie, wielkie problemy« – moim zdaniem to tak, jakby pies wyprowadzał pana na spacer. Stawia się ponad marką Ferrari. Zachowuje się bardziej jak szef zespołu niż kierowca”.
Hamilton zażądał, by kierownictwo zespołu wreszcie zainterweniowało. Ralf Schumacher zgadza się z nim, ale proponuje zupełnie inną interwencję niż ta, którą ma na myśli siedmiokrotny mistrz świata.
„Nie tolerowałbym tego. Wezwałbym obu kierowców, udzielił im ostrej reprymendy i wyjaśnił, jakie zasady obowiązują w Ferrari. Tak dalej być nie może” – podkreślił Schumacher. „W tej sytuacji obaj kierowcy wzajemnie zrujnowali sobie wyścig. Ferrari powinno było wygrać w Meksyku”.
„Lewis musi zadać sobie pytanie, czego tak naprawdę chce. Czy chodzi tylko o niego, czy o sukces całego zespołu? Czasem można odnieść wrażenie, że wszystko kręci się wokół niego. Rywalizacja Hamiltona z Leclerkiem zaszła w ostatnich wyścigach trochę za daleko. Nie może być tak, że Ferrari cierpi przez upór obu kierowców” – dodał.
Vasseur powinien przyjrzeć się wielkim rywalizacjom z przeszłości i zadać sobie pytanie, czy potrafi zapanować nad dwiema silnymi osobowościami. „Wystarczy przypomnieć Ayrtona Sennę i Alaina Prosta. Kiedy pozwala się dwóm takim samcom alfa walczyć ze sobą bez ograniczeń, z góry wiadomo, co się wydarzy. To sprawa dla kierownictwa, które musi zawczasu ustalić, jak sobie z tym poradzić. Trzeba określić jasne zasady, by rozwiązać tę sytuację”.




