Russell przerywa milczenie w mediach społecznościowych: Trudno było sobie z tym poradzić

X/Mercedes
Podczas gdy wszyscy inni gratulowali Kimiemu Antonellemu i nosili go na ramionach, George Russell zniknął. Nikt nie oczekiwał, że będzie pozował do zespołowych zdjęć w roli pokonanego u boku rozpromienionego mistrza, ale sądziliśmy, że jako brytyjski dżentelmen zdobędzie się na to, by przynajmniej stanąć przed mediami. George zabrał głos dopiero 24 godziny po wyścigu.
Nawet wtedy zrobił to „tylko” za pośrednictwem wpisu na Instagramie. Oczywiście nie możemy wiedzieć, czy Russell rzeczywiście zmagał się z jakimiś problemami. W Meksyku kilka osób miało kłopoty ze zdrowiem. George jednak nie dawał żadnych oznak, że również go to dotyczyło.
Niezależnie od tego, jaka była prawda, jego zachowanie niewiele pomogło w poprawie i tak niewielkiej popularności wśród kibiców. Z drugiej strony frustracja Russella jest po części zrozumiała. Na starcie Grand Prix Meksyku ponownie zawiódł go silnik, przez co stracił wiele pozycji. Później wyraźnie nie poradził sobie w walce z Isackiem Hadjarem i otrzymał karę, która ostatecznie przekreśliła jego szanse w wyścigu.
„To chyba odpowiedni moment, żeby powiedzieć szczerze, co czuję” – napisał Russell we wpisie na Instagramie, po raz pierwszy zabierając publicznie głos od zakończenia wyścigu.
„Ten sezon zaczął się dokładnie tak, jak sobie tego życzyłem, ale bardzo szybko wszystko zaczęło się sypać przez pecha i słabe występy. To był pierwszy pełny sezon w mojej karierze, w którym miałem więcej złych dni niż dobrych. Czy trudno było sobie z tym poradzić? Tak, bardzo. Czy trudno było podnosić się tydzień po tygodniu? Tak, bardzo. Czy bywałem zagubiony? Często. Wiem tylko, że dałem z siebie wszystko, a rok 2026 po prostu nie miał być moim rokiem” – napisał Russell.
Nowe samochody po prostu nie pasują mu tak dobrze jak ubiegłoroczne. Podobnie jak choćby Oscar Piastri, po znakomitym sezonie zaliczył wyraźny spadek formy i mocno odczuł to psychicznie. Ostatecznie jednak nawet on musi przyznać, że tytuł trafił we właściwe ręce i że w tym roku nie mógł się równać z Kimim Antonellim.
„Chcę szczerze pogratulować Kimiemu absolutnie niesamowitego sezonu. Naprawdę zasługujesz na mistrzostwo” – napisał Russell, który nie zapomniał też podziękować swojemu zespołowi.
„Dziękuję zespołowi za stworzenie najlepszego samochodu i najlepszej jednostki napędowej w tym sezonie. Obserwowanie, jak przez cztery trudne lata wszyscy jednoczyli siły, by przywrócić Mercedesa na szczyt, było inspirujące” – kontynuował brytyjski kierowca.
„Teraz mogę obiecać tylko tyle, że przez resztę tego sezonu i w kolejnym będę dawał z siebie absolutnie wszystko, by wrócić do poziomu, który prezentowałem przez większość kariery. Oby wróciła też odrobina szczęścia. Dziękuję za całe wsparcie” – podsumował Russell.




