Przejdź do treści
Charles LeclercFerrariGrand Prix São Paulo 2026

Czas poprawić tempo Ferrari na mokrym torze. Leclerc: eksperymenty przyniosą efekty

Charles Leclerc
©

X/Ferrari

Udostępnij
Udostępnij

Jazda na mokrej nawierzchni od dawna była jedną z największych słabości samochodów z Maranello. Przed obecnym sezonem włoski zespół zapowiedział, że wreszcie rozwiąże ten problem, tymczasem tegoroczne zmagania okazały się jednymi z najbardziej suchych w historii Formuły 1. Po kwalifikacjach w Sao Paulo Charles Leclerc mówi jednak o pierwszych wyraźnych oznakach postępu.

Być może pamiętacie tegoroczne testy przedsezonowe w Barcelonie. Podczas gdy większość zespołów zrezygnowała z jazdy w deszczowy wtorek, Ferrari chętnie wyjechało na mokry tor. Celem było sprawdzenie SF-26 i jego zachowania w takich warunkach. Pierwsze wyniki były pozytywne.

Na kolejne jazdy na mokrej nawierzchni trzeba było jednak poczekać kilka miesięcy. W tym czasie zespoły wprowadziły kilka pakietów poprawek, a ponieważ inżynierowie nie mogli przetestować ich na mokrym torze, temat starań Ferrari o poprawę w zmiennych warunkach również zszedł na dalszy plan.

W Sao Paulo Charles Leclerc zabrał się jednak do pracy. „To była sesja kwalifikacyjna, która przyniosła znacznie więcej pozytywów, niż wskazuje na to nasz wynik. Nie jestem z niego zadowolony, ale myślę, że była to jedna z tych sesji, podczas których wiele się nauczyłem i wiele nauczyliśmy się jako zespół. Wiedząc, że czeka nas kara cofnięcia o 10 miejsc na starcie, postanowiłem znacznie odważniej eksperymentować podczas kwalifikacji — z przednim skrzydłem, innymi elementami i ustawieniami dostępnymi na kierownicy”.

Zebrane informacje będą cennym wkładem w rozwój przyszłorocznego samochodu, który wreszcie powinien być w stanie dotrzymać kroku rywalom również na mokrym torze. „Myślę, że ten eksperyment zaprocentuje, bo jestem w Ferrari już od dziewięciu lat i, szczerze mówiąc, nigdy nie miałem na mokrym torze takiego wyczucia jak w seriach juniorskich. Jazda w deszczu zawsze była moją mocną stroną, ale w Ferrari zawsze miałem z nią problemy i nadal musimy dojść do tego, dlaczego tak jest”.

„Myślę jednak, że dzisiejszy dzień przyniósł pozytywy, bo sprawdziliśmy mnóstwo rzeczy, a w niektórych momentach kwalifikacji, w warunkach, w których zwykle zupełnie nie czuję tego samochodu, miałem naprawdę bardzo dobre wyczucie” — powiedział zadowolony Leclerc.

Charles Leclerc
X/Ferrari

Aby dokładnie ustalić granice możliwości samochodu i jego ustawień, inżynierowie musieli je przekroczyć. „Wyczucie było naprawdę dobre, ale w Q3, gdy kontynuowaliśmy eksperymenty, poszliśmy już w niewłaściwą stronę. To była sesja, podczas której momentami mieliśmy bardzo dobre tempo, a chwilami znacznie słabsze, zwłaszcza pod koniec na oponach przejściowych”.

„Ale szczerze mówiąc, to była dobra sesja. Sprawdziliśmy wiele różnych rzeczy. Wiedzieliśmy, że i tak czeka nas kara, więc mogliśmy pozwolić sobie na nieco większe ryzyko i znacznie więcej eksperymentów z samochodem, nawet zjeżdżając do boksów w trakcie przejazdów” — wyjaśnił powody swoich wizyt u mechaników.

Leclerc ruszy w niedzielę dopiero z 14. pola po wymianie silnika spalinowego na nowy, ale nie zmniejszyło to jego zadowolenia z soboty. „Choć obowiązują ograniczenia parc fermé i nie możemy zmienić zbyt wielu rzeczy, nadal mamy możliwość wprowadzania pewnych korekt, które pozwoliły nam dziś wiele zrozumieć. To była więc pozytywna sesja”.

Ferrari z pewnością nie zamierza jednak składać broni przed niedzielą. Zespół może z powodzeniem wykorzystać w wyścigu to, czego dowiedział się w sobotę. „Czuję się dobrze. To znaczy, nie mogę się doczekać. Wiedzieliśmy, że czeka nas tutaj kara za wymianę silnika, ale wiedzieliśmy też, że wszystko jest jeszcze możliwe, bo pogoda przez cały czas jest tu szalona. Dobrze widzieć, że na jutro również zapowiada się szalona pogoda, i mam nadzieję, że da nam to szansę na powrót na podium mimo odległej pozycji startowej”.