Kryzysowe spotkanie w Ferrari: Co ustalili Vasseur, Hamilton i Leclerc?

Ferrari
Po Grand Prix Meksyku w Ferrari ogłoszono alarm — przynajmniej według Lewisa Hamiltona. Siedmiokrotny mistrz świata od dawna domaga się jasnych zasad rywalizacji między kierowcami zespołu, ale po raz kolejny się ich nie doczeka. Wypowiedzi Frédérica Vasseura sugerują, że czwartkowe spotkanie kryzysowe z oboma kierowcami niewiele zmieniło.
W Ferrari coś musi się zmienić. Taki przekaz płynął od Lewisa Hamiltona z Meksyku, gdzie włoski zespół zaprzepaścił zwycięstwo, a nawet szansę na dublet. Doświadczony Brytyjczyk wezwał ekipę, by przywołała Leclerca do porządku i położyła kres jego egoistycznemu podejściu.
Ponieważ Charles Leclerc i Frédéric Vasseur przybyli do Sao Paulo dopiero w czwartek, cała trójka kluczowych postaci spotkała się tego wieczoru w hotelu. Według włoskiego dziennika La Stampa rozmowa trwała ponad godzinę. Szef zespołu ponownie przypomniał kierowcom, że Ferrari jest najważniejsze, że muszą szanować markę i jej pracowników oraz że sytuacja z Meksyku nie może się powtórzyć. Vasseur przyjął zatem bardzo podobne podejście jak po wyścigu na Monzy. Teraz aż nazbyt wyraźnie widać, na ile okazało się ono skuteczne.
„Czy to wystarczy, by przywrócić spokój? Mamy wątpliwości” — napisała La Stampa. „Hamilton, którego widziano dziś rano w padoku, nie wyglądał na szczególnie przekonanego do rezultatów spotkania. W końcu jego żądania, by uznać go za lidera zespołu, a w konsekwencji za kierowcę numer 1, raczej nie zostaną wysłuchane”.
Ferrari musi przestrzegać kontraktów swoich kierowców, co Vasseur przyznał po wyścigu na Monzy: „Zdecydowaliśmy się na dwóch równorzędnych kierowców” — powiedział, potwierdzając, że Ferrari podziela filozofię McLarena. „To jest zapisane w ich kontraktach. Lewis wie o tym od chwili podpisania umowy”.
Jak Vasseur (nie) postawił sprawy jasno w czwartek
Organizatorzy zaprosili Frédérica Vasseura na piątkową konferencję prasową szefów zespołów, dzięki czemu mogliśmy poznać także odpowiedź Francuza. Kto oczekiwał, że nagle zacznie rządzić żelazną ręką i dyktować kierowcom, jak mają wyglądać porządki w Ferrari, prawdopodobnie się rozczaruje.
„Poszło dobrze. Dobrze było porozmawiać, wyjaśnić moje stanowisko i ich stanowiska. Dobrze, że to zrobiliśmy. Teraz zamykamy ten rozdział i skupiamy się na kolejnym wyścigu” — zaczął bez większego entuzjazmu Frédéric Vasseur, ale nie zdołał tak łatwo uwolnić się od pytań dziennikarzy.

Jego kolejne wypowiedzi jasno pokazały jednak, że nie uzgodniono żadnych konkretnych zasad rywalizacji. „Wytyczne pozostają takie same” — potwierdził szef zespołu. „Przede wszystkim muszą szanować markę, zespół, ludzi pracujących w fabryce i tych pracujących na torze. Myślę, że wkładamy w to mnóstwo wysiłku, a przekaz był jasny i taki pozostanie”.
Dla Vasseura to wystarczy. „Wniosek z wczorajszego wieczornego spotkania był jasny. Było to wyraźne przypomnienie, że Ferrari jest najważniejsze. Ze względu na markę, pracowników i tifosi — i o tym musimy pamiętać”.
Wolff: Takie momenty obnażają słabości systemu
Obok Vasseura siedział szef Mercedesa Toto Wolff, który w 2016 roku mierzył się z podobną sytuacją we własnym zespole. Utrata dubletu podczas Grand Prix Hiszpanii tak go rozwścieczyła, że zagroził zwolnieniem kierowców i zmusił ich do podpisania porozumienia, zgodnie z którym mieli z własnej kieszeni pokrywać koszty wszelkich uszkodzeń bolidów.
Zdaniem Toto Wolffa pojedynki takie jak ten, który oglądaliśmy podczas Grand Prix Meksyku, pomagają ujawnić słabości systemu. To zespół musi spróbować je wyeliminować. „Myślę, że czasami potrzeba naprawdę trudnych sytuacji, takich jak ta ostatnia, żeby coś do wszystkich dotarło”.
„Kiedy pracowałem z Nico i Lewisem, po każdym wypadku było jasne, że właśnie dotarliśmy do granicy i dalej tak być nie może” — wspominał urodzony w Wiedniu szef zespołu. „Być może dlatego sytuacja musiała aż tak eskalować. Chodzi przecież o szacunek dla zespołu, dla wielu, wielu tysięcy ludzi i marki, na rzecz której wszyscy wspólnie pracują. I o tym muszą pamiętać”.
Vasseur: Mam im powiedzieć, żeby zostawiali między sobą 1,2 metra?
Wolff otwarcie mówił o problemach. Zaraz po wyścigu pojawiły się doniesienia, że zagroził kierowcom rozwiązaniem kontraktów, jeśli podobna sytuacja się powtórzy. Sam Wolff potwierdził wówczas, że w grę wchodzi również zakaz walki między nimi, nawet jeśli nie spodobałoby się to kibicom.
Vasseur nie chciał ujawniać dalszych szczegółów spotkania, a swoje stanowisko uzasadniał przykładem Wolffa. „Nie jestem pewien, czy Toto 10 lat temu przekazał wam dokładną treść rozmowy z Nico i Lewisem. Ja postąpię dokładnie tak samo” — powiedział, powołując się na Wolffa, choć szef Mercedesa był wówczas znacznie bardziej otwarty, niż najwyraźniej uważa Vasseur.
„Odbyliśmy rozmowę. Jej treść musi pozostać między nami, również z szacunku do nich i do zespołu. I jeszcze raz: najważniejszy jest przekaz. A przekaz jest taki, że pracujemy dla marki, pracujemy dla sponsorów, ale powiedziałbym, że przede wszystkim również dla pracowników zespołu” — kontynuował 58-letni Francuz.

O ile Wolff w 2016 roku mówił również o relacjach między swoimi kierowcami, o tyle Vasseur nie chciał zagłębiać się w ten temat. „Nie wymagam, żeby byli najlepszymi przyjaciółmi. Myślę, że mogłoby to być nawet trochę niekorzystne. Proszę ich jedynie, żeby zachowywali się i pracowali jak profesjonaliści. To wszystko”.
Hamilton musi pogodzić się z tym, że nie zdoła nakłonić Ferrari do wprowadzenia jasnych zasad rywalizacji na wzór Mercedesa. „Zupełnie nie wierzę w tego rodzaju zasady. Mam im powiedzieć, żeby zostawiali sobie 1,2 metra miejsca przy dojeździe do zakrętu czy coś w tym rodzaju?” — zapytał Vasseur.
Wybraliśmy ich ze wszystkimi zaletami i wadami
Przed podpisaniem kontraktu z Lewisem Hamiltonem Ferrari musiało zdawać sobie sprawę, że mając dwóch samców alfa, prędzej czy później będzie musiało mierzyć się z takimi sytuacjami. Pytanie, czy zespół wystarczająco się na nie przygotował. Vasseur nie ma wątpliwości, że postawienie na dwóch bardzo mocnych kierowców było słuszną decyzją.
„Mamy dwóch doświadczonych, konkurencyjnych kierowców. Już od czterech czy pięciu wyścigów z rzędu jesteśmy w czołówce, a po Monzy i Madrycie zdobywamy najwięcej punktów. Wtedy oczywiście dochodzi do pewnej eskalacji, bo wszyscy chcecie wygrywać wyścigi” — powiedział, przyznając, że między Leclerkiem a Hamiltonem trwa rywalizacja.
„Myślę, że minusem tego systemu jest chyba to, że mamy dwóch konkurencyjnych kierowców, którzy w każdy weekend startują obok siebie. Uważam jednak, że jeśli zajmujemy dziś drugie miejsce [w klasyfikacji konstruktorów], to również dlatego, że mamy dwóch kierowców na bardzo, bardzo zbliżonym poziomie. Musimy sobie z tym radzić. To jednak świadomy wybór, wybór składu kierowców, który ma swoje plusy i minusy. Z minusami sobie poradzę” — dodał.




