Verstappen nie podejmował w sobotę zbędnego ryzyka i liczy na wiele neutralizacji w wyścigu

Getty Images/RB Content Pool
Kwalifikacje do Grand Prix São Paulo odbyły się w trudnych, zmiennych warunkach. Tym bardziej szkoda, że nie mogliśmy dłużej oglądać popisu umiejętności Maxa Verstappena. Holender wysiadł z kokpitu zaraz po zakończeniu Q1. Dalsza jazda nie miała sensu.
W sobotę w bolidzie Verstappena zamontowano nowy silnik spalinowy, turbosprężarkę i układ wydechowy, co oznaczało karę przesunięcia o 30 miejsc na starcie i automatycznie skazało go na start z końca stawki. Dołączy tam do Lewisa Hamiltona, który po zajęciu 11. miejsca w kwalifikacjach powinien ruszyć przed nim.
Gdyby Holender pokonał Hamiltona w sobotnich kwalifikacjach, wystartowałby przed nim, ale Max Verstappen uznał, że nie warto ryzykować. „Myślami jestem już przy jutrze. Chodziło tylko o przejechanie okrążenia bez podejmowania ryzyka. Ale na każdym okrążeniu, które przejechałem, byliśmy w czołówce. Dla mnie to żadne zaskoczenie”.
Hamilton awansował do Q2 i niewiele zabrakło mu do wejścia do Q3, co również miało swoje zalety. Nie tylko zapewnił sobie pozycję startową przed Verstappenem, ale też lepiej poznał warunki na przesychającym torze, co przyda mu się w niedzielę. Według prognoz również tego dnia możliwy jest deszcz.
Czy zobaczymy przebijanie się przez stawkę podobne do tego, które Verstappen zaprezentował tutaj w 2024 roku? Na suchym torze będzie o to trudno. Być może nie w środku stawki, ale gdy dogoni kierowców pozostałych czołowych zespołów, spodziewa się trudnej walki. „Tak było w przeszłości, ale teraz nie mamy już DRS-u, a tryb wyprzedzania daje tu bardzo ograniczone możliwości ze względu na długą prostą. Wszyscy wyczerpują energię w akumulatorze. Różnica prędkości na prostej będzie więc znacznie mniejsza, podobnie jak w Meksyku. Myślę więc, że wyprzedzanie będzie dużo trudniejsze niż zwykle”.
Co mogłoby mu najbardziej pomóc w niedzielę? Czterokrotny mistrz świata wie, na co będzie liczył: „Mnóstwo wyjazdów samochodu bezpieczeństwa. Żeby nie mogli mi odjechać. Wtedy za każdym razem znów będą tuż przede mną!”.
Nie zamierza jednak poświęcać w sobotę zbyt wiele czasu na rozważanie hipotetycznych scenariuszy Grand Prix. „Zobaczymy. Szczerze mówiąc, nie zastanawiam się nad tym zbyt wiele. Po prostu zacznę walczyć od pierwszego okrążenia i zobaczę, gdzie skończę. Mam też nadzieję, że zdołamy jak najszybciej wyprzedzić samochody przed nami”.




